wtorek, 28 sierpnia 2012

Ewa Chodakowska cz. 3 turbo spalanie - pierwsze wrażenia.

Dziś zakupiłam nowego Shape'a z trzecią płytą Ewy Chodakowskiej i oczywiście o razu przetestowałam jej nowy program na sobie. Nastawiłam się, że będzie to iście morderczy trening i faktycznie do najłatwiejszych nie należy, ale okazało się, ze nie taki diabeł straszny jak go malują. 


Całość ma nieco inną formułę niż killer, składa się z 9 serii po dwa ćwiczenia w każdej, które są powtarzane 4 czy 5 razy. Ćwiczenia angażują oczywiście wszystkie możliwe mięśnie i są przeplatane z krótkimi ćwiczeniami kardio.

Ogólnie rzecz biorąc to przebrnęłam przez całość raczej bezboleśnie, oczywiście w wielu ćwiczeniach nie wykonywałam tyle powtórzeń, co Ewa, jest też parę ćwiczeń, których po prostu nie byłam w stanie wykonać, więc zastępowałam je lżejszą wersją z killera, ale są też takie, które szły mi naprawdę gładko.

Ogólne wrażenie? Trening fajny, jednak mam wątpliwości czy naprawdę jest bardziej wymagający niż killer, spociłam się podobnie, ale nie czułam na końcu aż takiego zmęczenia jak po killerze, ale może wynika to z faktu, że nie wszystkie ćwiczenia robiłam w zalecanej ilości, bo po prostu nie dawałam rady. Więc w sumie tak, pod względem skomplikowania ćwiczeń, to są one dużo trudniejsze niż w killerze i wymagają znacznej siły mięśni, ale dynamika całego treningu jest chyba mniejsza niż przy poprzedniej płycie. 

Generalnie spoko, ale chyba muszę się jeszcze przekonać.
Ale widok spoconej i zdyszanej Ewy bezcenny;), to chyba dowód na to, że ten trening wykonany w całości, z odpowiednią liczbą powtórzeń, naprawdę jest niezłym wyzwaniem.


5 komentarzy:

  1. Ja też chce kupić tą gazetkę;) ciekawa jestem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Za godzinę wsiadam na rower i jadę po ten numer, koniecznie muszę przetestować na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam podobne odczucia, zdecydowanie jestem bardziej wykończona po killerze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej, nadałyśmy naszym notkom taki sam tytuł :D

    Ja mam podobne odczucia, ale ogólnie rzecz biorąc nie jest to coś nie do przejścia, tak czy inaczej efekty po jakimś czasie muszą być mega :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja chyba w październiku wezmę się za wszystkie te płytki nareszcie. Póki co będę się przygotowywać do killera.

    OdpowiedzUsuń