czwartek, 22 listopada 2012

Też zaczęłam ZWOW'y

Zauważyłam ostatnio, że parę z Was rozpoczęło przygodę z treningami Zuzki Light, potocznie zwanych ZWOW'ami. Szczerze mówiąc byłam dość sceptycznie nastawiona do tych treningów przede wszystkim dlatego, że wydawały mi się mega trudne i już od samego patrzenia na nie czułam się zmęczona. Z drugiej jednak strony byłam już trochę znudzona ciągłym powtarzaniem killera i turbo Ewy w kółko i potrzebowałam bardzo czegoś nowego. W końcu się przełamałam, podjęłam wyzwanie i podeszłam do pierwszego ZWOW'a. 




Jakie są moje odczucia? Przede wszystkim plusem jest to, że treningi są krótkie, trwają średnio koło 20 minut. Mnie to bardzo motywuje, bo powtarzam sobie w głowie, że to tylko chwilka i będzie po krzyku. Drugi plus to, to, że treningów jest tak dużo i codziennie można ćwiczyć coś innego, co chroni przed popadaniem w rutynę.

Co do trudności treningów.. No fakt, jest ciężko. Ewa w porównaniu z Zuzką to pikuś, mimo, ze każdy trening jest prawie o połowę krótszy od treningów Ewy. Ja ćwiczę z Ewą od mniej więcej 4 miesięcy mniej lub bardziej regularnie i po pierwszym ZWOW'ie miałam zakwasy, co może świadczyć o poziomie trudności tych treningów. Ale fakt, że są trudne nie znaczy, że nie są do wykonania, bo są. Zawsze przecież można zrobić mniej powtórzeń, albo zamienić jakieś ćwiczenie łatwiejszą wersją. Ja na przykład cały czas muszę zamieniać pompki na te robione na kolanach, bo zwykłej nie jestem w stanie zrobić. Ale są też ćwiczenia, które idą mi z łatwością, co napawa mnie dumą z moich postępów.

Podsumowując: ZWOW'y oceniam bardzo pozytywnie, dodały mi dużo świeżej motywacji i pokazały, jak jeszcze wiele wyzwań stoi przed moim ciałem. Fakt, że trening jest baaardzo zaawansowany, dla mnie wręcz morderczy sprawia, że mam ochotę na więcej i więcej. I w końcu poczułam, że mam mięśnie po treningu, czego już dawno nie odczuwałam po treningach z Ewą. Poza tym musiałam w końcu zrobić coś, żeby zacząć osiągać lepsze i szybsze wyniki, i mam nadzieję, że ZWOW'y mi w tym pomogą.

Teraz mój obecny trening wygląda tak, że rano robię kolejny ZWOW, a wieczorem trening z Ewą i tak 3 dni pod rząd i czwarty przerwa. Ledwo wykonałam dwa treningi i już zauważyłam, że mój brzuch zrobił się bardziej płaski. To mnie mega motywuje, już nie mogę się doczekać ZWOW'a nr 3 ;)


8 komentarzy:

  1. Intensywnością to mi przypomina Insanity... Jak dla mnie jeszcze jest za wcześnie na takie szaleństwa, zazdroszczę wszystkim, którzy dają radę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja poczekam jeszcze trochę i też spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A robisz je od początku czy wybierasz sobie?

    Już za tydzień nowa płytka Ewy, mam nadzieję, że będzie dużo nowych ćwiczeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam założenie takie, żeby iść po kolei i na razie się tego trzymam;) A co do płyty Ewy, to też już nie mogę się doczekać;)

      Usuń
  4. Dokładnie, z treningu na trening widać efekty po ZWOWach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym chciała zacząć, ale od jakiegoś najłatwiejszego :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że niedługo spróbuję - od dawna mam te ćwiczenia na oku. Muszę jednak złapać trochę formy, skoro są tak wymagające.

    Odpowiedziałam na Twoje pytania: http://fit-kreatywa.blogspot.com/2012/11/kreatywa-i-liebster-blog-award.html :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja pierwszy raz o nich słyszę. Zuzkę znam jeszcze z bodyrock.tv , ale nie wiedziałam, że teraz sama prowadzi ćwiczenia! trzeba będzie spróbować

    OdpowiedzUsuń