czwartek, 1 sierpnia 2013

Dlaczego ćwiczę, skoro „nie widać efektów”?



Ostatnio mój mężczyzna zupełnie zaskoczył mnie następującym komentarzem: „Ja to i tak Cię podziwiam, że Ty wciąż ćwiczysz,  mimo braku efektów, ja na Twoim miejscu już bym dawno zrezygnował . Nie widzę sensu w takim katowaniu się ćwiczeniami”. Taa… mój kochany, osobisty mistrz motywacji. Trochę rączki mi opadły, kiedy to usłyszałam, ale z drugiej strony te słowa zainspirowały mnie do napisania tego posta.


Dwa podstawowe pytania na które chciałabym odpowiedzieć to, to czy faktycznie po roku ćwiczeń efektów faktycznie brak? I czy to, co robię rzeczywiście można nazwać „katowaniem się” ćwiczeniami?

Może zacznę od tego, że każdy, kto zaczyna przygodę z ruchem ma ku temu własne powody. Zazwyczaj jest tak, że na początku chcemy schudnąć, popracować nad kondycją i nad  lepszym wyglądem. U mnie na początku było podobnie.  Chodziło o to, żeby schudnąć, ale, że niestety nie udało mi się ujarzmić do tej pory mojej diety (która od roku wygląda mniej więcej jak sinusoida dni zdrowego jedzenia z dniami wręcz kompulsywnego obżerania się), to efekty wprowadzenia regularnych treningów na pierwszy rzut oka faktycznie mogą wydawać się marne. 

Ale czy na pewno? Oto lista tego, co dały mi te ćwiczenia przez ostatni rok:


  • mimo wszystko schudłam prawie 7kg – w perspektywie roku może szału nie ma, ale jest postęp
  • ćwiczenia stały się dla mnie nieodłącznym elementem dnia, kiedy omijam trening czuję się dziwnie, czegoś mi brakuje, na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie przestać zupełnie ćwiczyć, to stało się moim nawykiem i myślę, że zostanie tak już do końca życia
  • głównym plusem jest zdecydowanie lepsza kondycja, widzę to po tym, że im dłużej ćwiczę, tym jest mi łatwiej, mogę zrobić więcej i dłużej, to jest naprawdę satysfakcjonujące, a przy tym mam namacalny dowód w postaci czasów wykonywanych przeze mnie ZWOWów, właściwie każdy kolejny trening wykonuję szybciej niż poprzednim razem, to bardzo motywuje
  • mam dużo jędrniejsze ciało, a cellulit zmniejszył się tak na oko o jakieś 70%, więc mimo, że ciałka jest nadal trochę za dużo, to prezentuje się ono zdecydowanie bardziej apetycznie
  •  mam mięśnie, których może świat nie widzi, ale ja je czuję i wiem, że dzięki temu jestem sprawniejsza i silniejsza,
  • część ciała, po której najbardziej widzę efekty ćwiczeń to mój tyłeczek, z którego naprawdę jestem coraz bardziej dumna, podniósł się, stał się seksownie jędrny i zaokrąglony ;)
  • dzięki ćwiczeniom mam więcej energii, łatwiej mi się zmobilizować do działania
  • w końcu znalazłam coś, co robię tylko i wyłącznie dla własnej satysfakcji, trening jest moją odskocznia w ciągu dnia od szarej rzeczywistości, coś, na czym skupiam się w 100%, jestem tylko ja i mój wysiłek; dzięki temu, że treningi są faktycznie wyczerpujące mogę się totalnie zresetować i nabrać dystansu
  • trening stał się sposobem na złe samopoczucie i spadki nastroju, bo za każdym razem, kiedy w sytuacji „doła” zmuszę się do treningu, to po nim czuję się sto razy lepiej i mam więcej wiary, że jednak potrafię przezwyciężyć napotykające mnie trudności;
  •  można by powiedzieć, że regularne treningi wzmocniły mnie także psychicznie, łatwiej przychodzi mi podjęcie działania, mam więcej wiary w to, że mogę coś osiągnąć, bo skoro ja, taki leniwiec kanapowy, już od roku regularnie trenuję, to znaczy, że wszystko inne też jestem w stanie osiągnąć
  • uczucie zmagania się z samą sobą stało się bardzo satysfakcjonujące, zauważyłam, że lubię się porządnie zmęczyć, poczuć ból mięśni i pot kapiący z czoła, paradoksalnie jest to stan, do którego chce się wracać, bo daje poczucie, że dało się z siebie wszystko, a to z kolei rodzi siłę



To są powody, które tak na bieżąco przyszły mi do głowy, a na pewno jeszcze kilka by się znalazło. Chcę przez to powiedzieć, że z jednej strony tak, ciągle chodzi o lepszy wygląd, zgubione kilogramy i centymetry oraz wyrzeźbione ciało, ale chcę też pokazać Wam (i Tobie Kochanie ;P), że mimo tego, że cel był inny,  to okazuje się, że podjęte działanie dało mi dużo więcej niż się spodziewałam na początku. Nie chodzi już tylko o fizyczność, ale o dyscyplinę, pasję, zmaganie się ze sobą, satysfakcję, siłę. O poczucie, że dbam o siebie, mimo, że nie jestem w tym doskonała. O to, że to jest dobre dla mojego zdrowia, że zaprocentuje mi na przyszłość, że może dzięki temu będę dłużej sprawna i czuła się dłużej młodo. Chodzi o  codzienne udowadnianie sobie, że potrafię coś osiągnąć, do czegoś się zmobilizować, że mimo pojawiających się wymówek na dzień dzisiejszy mało co, jest mnie w stanie odwieźć od treningu. 

I może dzięki temu, że udało mi się zmobilizować do regularnej aktywności fizycznej i nauczyć się czerpać z niej radość i satysfakcję (na pewno nie jest to dla mnie jak ktoś powiedział „katowanie się” ;P) przyjdzie taki moment, że równie mocno uwierzę, że potrafię także zapanować nad swoją dietą, kompulsywnym jedzeniem i emocjami, które popychają mnie do złych wyborów żywieniowych. 

Na dzień dzisiejszy jednak jestem dumna z tego, co osiągnęłam, wiem, że nie zrezygnuję z regularnych treningów, bo za dużo bym straciła, stały się one po prostu naturalną częścią mojego życia, częścią mnie samej, a co do racjonalnego odżywiania, to ciągle wierzę, że przyjdzie z czasem. Jeżeli zmobilizowałam się do ćwiczeń, to z tym też w końcu sobie poradzę, a wtedy już cały świat będzie mógł zobaczyć namacalne efekty mojej ciężkiej pracy, a póki co, mi na dzień dzisiejszy wystarczają te dostrzegane przeze mnie.



15 komentarzy:

  1. To samo myślę o treningach:) Nic więcej dodawać ie trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mądre słowa:-)
    ale tutaj nasuwa się jedno stwierdzenie, za widoczne rezultaty odpowiedzialna jest w 70% dieta, w 30% ćwiczenia. Dlatego ja stawiam na zdrowe odżywianie i całkowity brak słodyczy- a przy okazji ćwiczeń moje ciało wygląda cudowne :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie to wszystko ujęłaś, mogłabym się podpisać pod każdym punktem.
    Widać, że odkryłaś w tym wszystkim pasję i że ćwiczenia nie są dla Ciebie tylko katowaniem swojego ciała : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobrze napisane:) Tak trzymaj:)

    OdpowiedzUsuń
  5. no tak faceci...trzymaj tak dalej ważne, że ty widzisz w sobie zmiany, może on widuje Cię za często i nie zauważa tak mocno co się dzieje z twoim ciałem;-)

    powodzenia;-)

    www.szpinakowefit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Podpisuję się pod tym! :) Możesz być z siebie dumna i nie poddawaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zaczęłam niedawno, a już nie mogę żyć bez treningu! zawsze jak pomyślę dzień wolny? od razu mówię "nie ma mowy!" pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. łaaał! O kurcze! To są dopiero efekty! Gratuluję! :) Ogromne brawa :> Ale teraz mnie zmotywowałaś, że aż jutro chyba zabiorę się za burpiees :D

    Polecam fitbloga i zapraszam do komentowania:
    positiveattitudetowards.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Podejrzewam, że nie widzisz efektów, bo może za mało jesz... U mnie to był podstawowy problem gdy intensywnie katowałam się ćwiczeniami. No, albo faktycznie nie masz już wiele do zrzucenia. U mnie najpierw leciało jak burza, a potem stanęło jak widły w gnoju i stoi dalej! Już mnie szlag trafia, bo prawie od pół roku nie zmieniło się absolutnie nic... Pozostaje nam chyba tylko przetrwać ten moment, a potem może znów coś się ruszy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiem dokładnie o czym mówisz, dla mnie najwspanialsze jest uczucie po treningu, tak jakby ktoś zdjął z mojego ciała całe zło. Takie wyładowanie wszystkich złych emocji. Co do jędrności, zgodzę się w 100%. Tyłek zmienia się nieziemsko :) Pozdrawiam!
    http://cholerna-bulimiczka.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. hehe, twój facet jest po prostu ślepy jak to faceci - jeśli nie widzą spektakularnej metamorfozy typu 15 kg w miesiąc takie szczegoly jak jedrne ciało czy mniejszy cellulit umykają ich uwadze.
    czytałam ostatnio w książce Siła nawyku o tzw. kluczowych nawykach. Podobno jeśli wdroży się taki kluczowy nawyk to łatwiej o następne, np. zdrowe żywienie. Także teraz powinno byc z gorki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nic dodać nic ująć. Mam takie same odczucia. Już się nie mogę doczekać dzisiejszego treningu :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluję tego, co już osiągnełaś! I pamiętaj, że jeszcze wszystko przez Toba, że dużo możesz osiągnąć - nawet w kwestii diety. Skoro stałaś się konsekwentna w treningach, naucz się również konsekwencji w jedzeniu. Wiem, że to trudne, ale można;)
    U mnie dzisiaj podsumowanie pół rocznej walki, także zapraszam:)

    I trzymam za Ciebie kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeżeli chcesz porad jak ćwiczyć żeby było efekty napisz do mnie na maila - grach1@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. było efekty widać;D ;) Przepraszam ale mój laptop umiera.

      Poza tym trzymam kciuki i jeżeli nie napiszesz to uwierz że wspólnie lepiej się ćwiczy i więcej kg się traci więc zakomunikuj lubemu żeby ubierał dresik i wygodne buty. ;)

      Usuń