sobota, 1 lutego 2014

Żeby się chciało tak, jak się nie chce, czyli sposoby na przywrócenie chcęci do ćwiczeń

Na samym wstępie musimy sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie. Czy faktycznie chodzi o nasze lenistwo, bo obiecujemy sobie trening, któryś dzień z rzędu i nic z tego nie wychodzi, czy może ćwiczymy już od tygodnia, dzień w dzień, a nasze zmęczone mięśnie krzyczą o odrobinę odpoczynku. Jeśli w grę wchodzi druga opcja, to nie ma się co zmuszać, tylko z czystym sumieniem porobić słodkie nic i pozwolić ciału się zregenerować, bo jak wiadomo, co za dużo to niezdrowo.


Jeśli jednak dopadł nas dół motywacyjny, czujemy, że powinniśmy, ale nie możemy znaleźć w sobie tej siły, to jest na to kilka sposobów:
  1. Wzbudź w sobie wolę walki. Pomyśl o swoim celu, o tym, że pragniesz schudnąć albo mieć mięśnie ze stali i siłę lwa. Przypomnij sobie, ile już osiągnąłeś/osiągnęłaś regularnym treningiem. Zacznij prowadzić ze sobą pozytywny dialog na zasadzie: "Dam radę, to tylko jeden trening, skoro inni potrafią, to ja też mogę wykrzesać z siebie trochę energii" albo "jeśli to zrobię, to będę z siebie dumny/dumna, udowodnię sobie, że potrafię, będę się czuć świetnie, że nie uległem/uległam swoim słabościom, a przezwyciężyłem/przezwyciężyłam je. Jestem silny/silna i nic nie jest w stanie mnie powstrzymać, nic nie przeszkodzi mi w osiągnięciu mojego celu. Do dzieła!"
  2. Zacznij małymi kroczkami. Na początek tylko przebierz się w ciuchy do treningu, załóż dres i buty. Jeśli biegasz, to powiedz sobie, że wyjdziesz tylko na krótki spacer. Gdy już będziesz na zewnątrz, przebiegnij się chociaż przez chwilkę i wróć do marszu, następnie przechodź do biegu coraz częściej. Gwarantuje Ci, że po kilku minutach uznasz, że skoro już wyszedłeś/wyszłaś z domu, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby się jednak trochę przebiec. Podobnie, jeśli ćwiczysz w domu, zacznij spokojnie, mówiąc sobie, że to tylko rozgrzewka. Po jej wykonaniu, na pewno uznasz, że warto wykonać trening właściwy.
  3. Przypomnij sobie wszystkie te korzyści, które daje Ci trening. Pomyśl przede wszystkim, o tym jak będziesz się czuł/czuła po treningu. Przypomnij sobie to uczucie dumy i satysfakcji, które pojawia się za każdym razem, po solidnie wykonanych ćwiczeniach. To uczucie, kiedy pot zalewa Ci oczy, a Ty z uśmiechem na ustach leżysz na macie i myślisz sobie: "Ale jestem zajebista/zajebisty! Zrobiłam/zrobiłem to!". No i do tego ta ilość endorfin, która automatycznie poprawia Ci humor i nastawia pozytywnie do siebie i świata. Plus przypływ energii, który pozwoli Ci łatwiej zmóc się z wyzwaniami dnia. Po prostu wszystko przemawia za tym, że by to zrobić.
  4. Przejrzyj motywujące strony i zdjęcia. W internecie można znaleźć masę stron, funpage'ów i blogów poświęconych motywowaniu do treningu, chociażby strona www.napieramy.pl. Poza tym jest mnóstwo zdjęć ćwiczących ludzi, którzy chwalą się w sieci swoimi osiągnięciami. Wystarczy pooglądać kilka z nich, by przypomnieć sobie, że ciężka praca się opłaca i, że przy odrobinie wysiłku możemy również osiągnąć takie rezultaty. Najbardziej motywujące są chyba zdjęcia przed i po, które udowadniają, że nie ma takiej wymówki, której nie można by przeskoczyć. I skoro ludzie ważący nawet 150 kg, potrafią się zmotywować i to i ja potrafię.
  5. Wyznacz sobie nagrodę. Wymyśl coś, co zrobisz albo dasz sobie w nagrodę w zamian  za dobrze wykonany trening. Może to być wyjście do kina, spotkanie z przyjaciółką/przyjacielem, słodkie lenistwo do końca dnia, książka czy jakiś mały drobiazg, który sobie kupisz. Ale uwaga, ważne, żeby nagrodą nie było jedzenie, bo wtedy cały Wasz wysiłek idzie na marne. Bądźcie kreatywni, na pewno jest milion drobnych rzeczy, które są warte godziny wysiłku.
  6. Just do it! Po prostu przestań się zastanawiać i analizować, czy Ci się chce czy Ci się nie chce, bo im dłużej będziesz o tym myśleć, tym bardziej prawdopodobne jest, że znajdziesz całe mnóstwo wymówek, dla których nie powinieneś dzisiaj ćwiczyć. Odrzuć wszystkie negatywne myśli i po prostu do dzieła, to tylko 30 - 60 minut w perspektywie całego dnia, każdy jest się w stanie do tego zmusić. 
Mam nadzieję, że trochę Was zmobilizowałam i teraz będzie już łatwiej przekonać się do treningu nawet w te gorsze dni. I pamiętajcie: prawda jest taka, że nikt jeszcze nigdy nie pożałował wykonanego treningu, w przeciwieństwie do tych odpuszczonych ;)



Źródło: www.pixabay.com


7 komentarzy:

  1. tego potrzebowałam. motywacja mnie opuściła, uciekła z dnia na dzień i do tego zostawiła po sobie dodatkowe kilogramy :(
    pierwszy punkt podoba mi się najbardziej, po długim wewnętrznym monologu,postanowione.......... idę dzisiaj pobiegać
    dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja motywacja prysła razem z latem. Zima robi ze mnie kanapowego lenia. I tak ciężko cokolwiek robić ;<

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem mega zmotywowana:) A pojawiające się efekty jeszcze bardziej zachęcają mnie do pracy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. coraz częsciej dopada mnie kryzys :< i nigdy nie wiem jak sobie z nim poradzić

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tą motywacją, niestety, jest różnie. To nie takie łatwe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Eh no niestety ja mam z tym wielki problem. Ciągle mam coś innego do zrobienia.

    OdpowiedzUsuń