niedziela, 10 sierpnia 2014

Jak przejść na zdrową stronę mocy? Czyli o początkach zdrowego stylu życia


Na pewno znasz takie osoby, które codziennie rano, czy to deszcz, czy słońce, zima czy lato, zrywają się o 6 rano by iść pobiegać.  Albo takie, które po ciężkim dniu w pracy mają jeszcze siłę i energię na trening. Te same osoby, mając do wyboru batonika czy jabłko, zawsze wybiorą to drugie, a na obiad jedzą grillowanego albo gotowanego kurczaka, bo to zdrowiej. Nie wspominając już o tym, że piją dokładnie 2 litry wody dziennie, a alkohol w postaci lampki szampana w raz w roku  sylwestra.
Tak… wszyscy znamy takie osoby, choć jest ich niewiele, patrzymy na nie i zazdrość nas zżera na myśl o tym, jak one to robią. A co najgorsze, gdy pytamy o to, jak, im jest ciężko odpowiedzieć, zazwyczaj słyszymy, że jest to „kwestia przyzwyczajenia” albo „lubię tak żyć”, „dzięki temu lepiej się czuję” itp.

                                                Źródło: www.pixabay.com


Prawda jest taka, że każdy z tych niezachwianych orędowników zdrowego stylu życia, był w tym samym miejscu, co Ty teraz. Też mieli wątpliwości czy im się chce iść znowu na trening, czy na pewno mają ochotę jeść tą sałatkę zamiast pizzy, na którą namawia kumpel  i czy te moje starania rzeczywiście mają sens, czy jednak nie wygodniej by było wrócić do kanapowego stylu życia.

Otóż jasne ,że wygodniej, ale nic wartościowego nie przychodzi bez nakładu ciężkiej pracy. Ale czy chcielibyście całe życie przeleżeć na kanapie? Człowiek to taka śmiesznie skonstruowana istota, że jak nie musi to nie robi, a jak musi, to i tak jej się nie chce.  Kiedy jednak przezwycięży to swoje „nie chce mi się” okazuje się, że może bardzo dużo, a im więcej robi, tym satysfakcja i motywacja rośnie. I nagle nawet nie wiadomo, kiedy okazuje się, że jednak mu się chce, że o dziwo, chce mu się nawet wtedy, kiedy nie musi. To jest właśnie ten punkt, do którego dotarły te wszystkie na maxa zdeterminowane osoby, których już nic nie jest w stanie zawrócić z raz obranej ścieżki.

Pytanie więc brzmi, jak znaleźć się w tym samym punkcie, co oni, i kiedy nasza silna wola będzie wypracowana już jak biceps Schwarzeneggera. Bo nie wiem czy wiecie, że silna wola jest jak mięsień, więc jeśli chcesz mieć stalową to musisz ją systematycznie ćwiczyć.

Od czego więc zacząć ten cały zdrowy styl życia, bycie fit, zdrowym, sexy i takie tam.

Po pierwsze, myślenie. Uświadom sobie, że nic nie dzieje się od razu. Każda zmiana wymaga czasu i cierpliwości. I każda zmiana jest na początku trudna. Umysł bardzo sprytnie broni się przed nowością i robieniem czegoś inaczej. Będzie Cię kusił myślami typu „nie chcę mi się”, „zjadłbym coś słodkiego” albo „chodźmy na pizzę”, „po co mi to wszystko”, „ i tak się nie uda”. Grunt, żeby się nie poddawać tym myślom i starać się zastąpić je pozytywnymi afirmacjami. To jest coś na zasadzie programowania własnego umysłu, trzeba zaprogramować się na nowe. Nie bez powodu, mówi się, ze wszystko zaczyna się w głowie, jeśli sama siebie przekonasz, że możesz, potrafisz, że się uda, to nie będzie dla Ciebie rzeczy niemożliwych.

                                                               Źródło: www.pixabay.com

Po drugie, proces. Zmiana to proces. Zmiana stylu życia to proces. To jest porównywalne do wchodzenia na wysoką górę. Na początku jest entuzjazm i zapał, chcemy iść jak najszybciej i jak najdłużej, ale w końcu przychodzi moment zmęczenia i zwątpienia, kiedy najchętniej by się zawróciło. W takich chwilach warto docenić to, co już się osiągnęło do tej pory i fakt, że swoimi staraniami jesteśmy lepsi od samych siebie na początku drogi. To nie jest łatwe codziennie rezygnować ze słodyczy albo iść na trening, kiedy jedyne na co macie siły, to zlec przed telewizorem z paczką chipsów. Musicie jednak pamiętać , że każdy kolejny wybór sprawia, że wyrabiacie sobie nowe nawyki, to boli, wiadomo, ale z czasem będzie coraz łatwiej. Z czasem zupełnie zapomnicie o słodyczach. Dajcie sobie czas i uzbrójcie się w cierpliwość – to musi stać się waszą mantrą.

Po trzecie, porażki. Nie oszukujmy się, nie będzie idealnie. Będą potknięcia i niepowodzenia. Będą imprezy, na których przesadzicie z alkoholem, będą dni, w których odpuścicie trening i momenty kiedy, niestety, ta pizza, której opieraliście się tygodniami, w końcu z wami wygra. Najważniejsze jest jednak to, by po każdym potknięciu wstać, otrzepać się i iść dalej i najlepiej udać, że nic się nie stało, bo im mniejszą przywiążecie do swojego wybryku  wagę, im mniej będziecie się zadręczać wyrzutami sumienia, tym szybciej weźmiecie się w garść i pójdziecie dalej. Ważne, żeby wyzbyć się myślenia „wszystko albo nic”, że jak już zjecie jednego batona, to cały dzień i idzie na zmarnowanie i można się objadać niezdrowym jedzeniem do bólu. Pamiętajcie, że pojedynczych wpadek raz na jakiś czas, przy ogólnym trzymaniu się zdrowej diety i regularnych treningów, wasz organizm nawet nie zauważy. Gorzej, jeśli jedna porażka uruchomi reakcję łańcuchową w postaci dwudniowego obżarstwa albo tygodniowego olewania treningów. Nauczcie się kontroli i samodyscypliny, ustawiajcie się do pionu najszybciej jak się da i nie przestawajcie brnąć do przodu.

Po czwarte, metoda małych kroczków. Osobiście uważam ją za najlepszą. Tak naprawdę ciężko jest zaprowadzić we własnym życiu prawdziwą rewolucję, warto więc postawić na ewolucję, myślę, że to zdrowiej. Jak już wspominałam, umysł nie lubi nowego, będzie się bronił rękami i nogami, by utrzymać status quo, dlatego trzeba go przechytrzyć i wprowadzać zmiany na tyle wolno, by ich nawet nie zauważył. Po jakimś czasie, nawet nie będziecie wiedzieli, kiedy uświadomicie sobie jak wiele udało wam się pozmieniać.
Na początek radzę wypisać sobie na kartce wszystkie te rzeczy związane ze zdrowym stylem życia, które chcielibyście wprowadzić u siebie. Niech to jednak będą konkrety typu: przestać słodzić kawę i herbatę, chodzić na zumbę 3 razy w tygodniu, biegać codziennie przez godzinę, zjadać pięć porcji warzyw i owoców dziennie, pić 2 litry wody mineralnej itp. Następnie każdy z tych celów podzielcie na mniejsze etapy. Przykładowo, kwestia niesłodzenia kawy i herbaty: jeśli do tej pory słodziliście np. 3 łyżeczki, to przez najbliższy tydzień starajcie się słodzić 2 i pół, przez kolejny dwie, potem półtora, jedną, pół, aż po pięciu tygodniach zauważycie, że bezboleśnie udało wam się odzwyczaić od cukru w ciepłych napojach.
Podobnie sytuacja wygląda z aktywnością fizyczną. Jeśli za cel obraliście sobie godzinę porannego biegania to najpierw zacznijcie od wstania o odpowiedniej godzinie i pięciu minut przebieżki i codziennie wydłużajcie ten czas o minutę. W ten sposób po dwóch miesiącach stwierdzicie, że potraficie przebiec całą godzinę.

                                                 Źródło: www.pixabay.com
     
Po piąte, motywacja. Pomyślcie o tym, po co to robicie czy po to, by schudnąć, zacząć się wreszcie sobie podobać albo komuś innemu, a może dlatego, że współczesny świat wymaga od was byście byli piękni, młodzi i aktywni. Jeśli tak to, to nie jest dobra motywacja. Prawdziwa motywacja musi wypływać z głębokiego poczucia w was samych, że robicie to dla siebie. Już sam fakt, że postanowiliście zmienić styl życia na zdrowszy powinien wynikać z tego, że chcecie być przede wszystkim zdrowsi, sprawniejsi, mieć więcej energii i lepsze samopoczucie. To są kwestie, które powinny was przede wszystkim motywować. Jasne, że jeśli zmienicie nawyki żywieniowe i wprowadzicie aktywność fizyczną, to zaczniecie lepiej wyglądać i to jest super, każdy przecież chce lepiej wyglądać. Ale jeśli będziecie do tego podchodzić na zasadzie „nienawidzę siebie, bo wyglądam jak gruba, spasiona świnia i musze coś z tym zrobić, bo nikt mnie nie chce” to od razu uprzedzam, to nie tędy droga. Paradoksalnie, żeby się udało wytrać w postanowieniach trzeba zaakceptować siebie już na samym starcie, uznać na początku, że mimo wszelkich niedoskonałości jestem OK i jestem warta tego, by się o siebie zatroszczyć. Bo czym innym jest zdrowy styl życia, jak nie wyrazem troski i miłości do samego siebie. Pomyślcie sobie, że reszta się nie liczy, tutaj j Wy jesteście najważniejsi i zdrowy egoizm na pewno się przyda. Pomyślcie o tym, że robicie to po to, by w wieku lat 40 nadal czuć się jak dwudziestolatek i być zdrowym jak ryba. Pomyślcie o tym, że prócz pięknej sylwetki i twardych jak skała mięsni będziecie czuli się świetnie, mieli więcej energii na to, by mierzyć się z życiem i osiągać swoje cele. A także o tym, że prócz powodzenia u płci przeciwnej, zatroszczycie się o siebie i poczujecie, że jesteście dla siebie naprawdę ważni i nie chcecie się już więcej niszczyć śmieciowym jedzeniem i brakiem ruchu. 

                                                                Źródło: www.pixabay.com



Tylko tyle i aż tyle. Mam świadomość, że często najprostsze rozwiązania wcale nie są łatwe, ale potraktujcie to jak wyzwanie i podchodźcie do  każdego dnia jak do szansy na dokonanie kolejnych dobrych wyborów i dążenia do takiego stylu życia, jaki sobie wymarzyliście. Krok po kroku, dzień po dniu, tydzień po tygodniu i miesiąc po miesiącu, a może za pół roku może za rok okaże się, że to wy jesteście tą osobą, która biega nawet w deszczu, woli iść na siłownię zamiast do pubu albo tą, która na słodycze już nawet nie patrzy, bo owoce smakują o niebo lepiej. Myślę, że prawdziwym wyrazem miłości do siebie i troski nie jest folgowanie sobie we wszystkim, ale właśnie robienie wszystkiego co się da, by czuć się dobrze we własnej skórze.  




10 komentarzy:

  1. SUPER notka. Daje kopa i bardzo ładnie ujęte podstawowe pojęcia :)
    W sumie to potrzeba mi byo czegoś takiego więc bardzo dziękuję ;)
    Oh, zeby tylko kiedyś w koncu ogarnąc te cwiczenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zmotywowałam ;)

      Usuń
  2. Pozytywne nastawienie i wiara w siebie chyba najważniejsze:) pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wpis, dał mi dużą porcję motywacji do pracy nad sobą (której mi tak brakuje w okresie wakacyjnym). Kilka zdań przepisałam do dzienniczka i w chwilach zwątpienia będę je sobie powtarzać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny post, po przeczytaniu od razu mam ochotę wyjść z domu i pobiegać, poćwiczyć :)
    Ja dopiero rozpoczynam swoją przygodę z byciem fit, dlatego zapraszam na mojego bloga: http://w-drodze-do-idealnej-figury.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi się, że motywacja jest najważniejsza, bo bez tego bardzo łatwo o porażkę. Świetny wpis. Zapraszam do siebie, przeczytaj mój sposób na dietę. Powodzenia i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam do nowego spisu blogów o tematyce fit. Na razie jest w budowie ale mam nadzieję, że z pomocą Twojego bloga uda się go rozpowszechnić, a i Twój blog skorzysta będąc w spisie. Rzuć okiem FITNESIAKI

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz, muszę Ci podziękować. Czegoś takiego potrzebowałam. Jestem w punkcie, w którym nie widzę i nie mam nawet ochoty szukać motywacji. Twój post uświadomił mi, że początki zawsze są trudne, a później wszystko jakoś samo się będzie pchało do przodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, jak się chce coś osiągnąć, to trzeba nad sobą pracować. Pocieszenie jest takie, że z biegiem czasu praca przeradza się w przyjemność. Będę trzymać za Ciebie kciuki, byś dotarła do tego miejsca ;)

      Usuń
  8. W każdej dziedzinie swojego życia trzeba nad sobą pracować, żeby coś osiągnąć. Początki zawsze są ciężkie, ale później to wchodzi w nawyk.

    OdpowiedzUsuń