czwartek, 2 lipca 2015

Mad Max: Na drodze gniewu - feministyczny film akcji?


Źródło: http://www.techtimes.com/articles/55068/20150524/mad-max-fury-road-will-get-a-black-and-white-version-on-blu-ray.htm

Z reguły jestem ślepa na plakaty zapowiadające takie filmy jak "Mad Max: Na drodze gniewu". Mój mózg automatycznie oszukuje moje oczy, jak wtedy, kiedy oszukuje je, żeby nie widziały czubka mojego nosa. Widząc plakat takiego filmu, czytaj: filmu akcji, myślę - płytka rozrywka dla pół-mózgów. 

Co więc skłoniło mnie do obejrzenia obrazu, który z pewnością nie znalazł się w wśród moich rekomendacji na filmwebie?
Otóż zupełnie przypadkowo trafiłam na tę recenzję: klik

Jej przeczytanie sprawiło, że na pohybel moim uprzedzeniom postanowiłam wybrać się do kina. Nie będę opisywać poziomu zdziwienia mojego chłopaka, kiedy oświadczyłam, że chcę obejrzeć rzeczony film. Jednak nie miał on oczywiście nic przeciwko, bo jaki facet, by się nie ucieszył na wieść, że jego kobieta chce iść z nim na film akcji do kina.


Źródło: http://io9.com/mad-max-fury-road-is-an-astonishing-work-of-art-1704715858

No i poszliśmy. Moje wrażenia? Z wielką chęcią poszłabym jeszcze raz, bo najnowszy Mad Max to jest coś, co po prostu trzeba zobaczyć. Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia z tym gatunkiem filmowym, ale w porównaniu z Mad Maxem, inne filmy akcji, które widziałam, to przy nim telenowela. To jest po prostu dwugodzinna jazda bez trzymanki. Nie ma tu ani jednej chwili, w której moglibyście nawet pomyśleć, by ziewnąć. Ten obraz to od początku do końca, misternie skonstruowane szaleństwo, które zachwyca każdym detalem. Mówię, nie jestem ekspertem, ale efekt osiągnięty, dzięki idealnemu połączeniu efektów wizualnych, muzyki i kreacji bohaterów sprawia, że najnowszego Mad Maxa ogłada się z zapartym tchem do ostatniej minuty, a gdy zapalą się światła w kinie ma się ochotę na więcej.

Wracając jednak do tytułu posta. Co w, wydawało by się typowym filmie akcji "dla prawdziwych mężczyzn", mogło by być feministycznego? Otóż okazuje się, że jest i to całkiem sporo. Cała historia bowiem, choć może nie powala głębią scenariusza, daje jasny przekaz, że najwyższa pora, by uznać głos i siłę kobiet w równym tworzeniu otaczającego nas świata. Film ukazuje, dokąd ludzkość zaprowadziła ciągła pogoń za pieniędzmi i władzą, tak ważnymi elementami typowej "męskiej" rzeczywistości, gdzie wygrywa najsilniejszy, a słabsi są po to, żeby służyć tyranowi. W całym tym uciemiężeniu znajduje się kilka odważnych kobiet, które mają dość życia pod czyjeś dyktando, traktowane jak klacze rozpłodowe, i pod wodzą Cesarzowej Furiosy uciekają przez pustynię w poszukiwaniu lepszej przyszłości.


Źródło: http://www.movies.com/movie-news/mad-max-fury-road-review/18457
I choć walkę o siebie muszą podjąć w iście "męskim" stylu (nie był by to w końcu film akcji), to doskonale zdają sobie sprawę, że nie jest to droga do lepszego jutra, że walka o przetrwanie za pomocą agresji i przemocy, nie przyniesie światu niczego dobrego. Przywodzi to na myśl skojarzenia ze współczesną rzeczywistością, w której kobiety, mimo, że już niewiele brakuje im do równouprawnienia, przynajmniej w niektórych krajach, muszą wciąż grać według "męskich" zasad, w których rządzi przemoc, dominacja, dążenie do celu po trupach. Gdzie nie ma miejsca na sentymenty, emocjonalną stronę naszego istnienia, współczucie czy troskę o drugiego człowieka - cechy uznawane za typowo "kobiece", a przez to gorsze. 

Mad Maxa można potraktować jako metaforę współczesnego świata, w którym to pieniądze i władza grają pierwsze skrzypce. Świata, w którym garstka ludzi ma wszystko, dzięki wyzyskowi najbiedniejszych, a Ci najbiedniejsi skazani są na łaskę najbogatszych. W tym wszystkim, pojawia się kilka młodych kobiet, które mają odwagę powiedzieć "nie" i próbują obalić system. Czy im się to uda, musicie przekonać się sami.


Źródło: http://nerdist.com/the-subtle-triumph-of-furiosas-prosthetic-arm/

Innym ciekawym elementem filmu, na który chcę jeszcze zwrócić Wasza uwagę jest fakt, że sam Mad Max pełni w nim raczej rolę tytułową, a nie pierwszoplanową. Na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się Cesarzowa Furiosa, co jest również bardzo miłym feministycznym akcentem. Wbrew regule, że kobieta w filmie akcji pełni wyłącznie rolę ozdoby lub chwilowego przerywnika od kolejnych pościgów i wybuchów. Ktoś powie, że przecież były już takie postaci jak Lara Croft czy Aeon Flux itp., ale moim zdaniem w najnowszym Mad Maxie to jest coś więcej. W tym filmie uczyniono główną postacią kobietę, która walczy w typowo męskim świecie, by przywrócić mu równowagę, równowagę która została zachwiana bardzo dawno temu, a tę nierówność nazwano patriarchatem i trwa ona po dziś dzień. Ten film pokazuje, że typowo "męska" wizja świata prowadzi do destrukcji i wyzysku, i najwyższy czas, by dać kobietom należną im połowę władzy nad czymś, co jakby nie patrzeć , od tysięcy lat jest również ich udziałem. I przyznać także równe prawa i szacunek dla kobiecości samej w sobie, nie uznając jej za słabość i gorszy element ludzkiej psychiki, ale równie ważną składową kompletnej, pełnej całości.


Generalnie chciałam powiedzieć, że kto jeszcze filmu nie widział ten musi zobaczyć. Panowie, nie zniechęcajcie się tą feministyczną propagandą, nawet jeśli ona do Was nie dotrze, to film i tak z pewnością Was zachwyci. Moim zdaniem „Mad Max: Na drodze gniewu” wytycza  zupełnie nowy level dla filmów akcji i z pewnością jest dużym krokiem do przodu, jeśli chodzi o przestrzeń dla kobiet w tymże gatunku.

4 komentarze:

  1. serio polecasz? jakoś nie mogę się przekonac do tego, że ten film moze być naprawdę dobry. wydaje mi się przerysowany, przesadzony, ale może faktycznie warto sprawdzić. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, tak mi się tylko napisało ;P

      Usuń
  2. Jeszcze go nie widziałam, ale najpierw chce zobaczyć starsze części :)

    OdpowiedzUsuń
  3. What a lovely (wruuum) art. Zgadzam się w pełni. I uwaga przewiduje przyszłość: ten film będzie klasykiem w swoim gatunku.

    OdpowiedzUsuń